*w samolocie*
Wszyscy spali, tylko nie ja, jak zawsze wszędzie zasypiałam to teraz nie mogłam, nie wiem czemu, więc strasznie się nudziłam. Nagle poczułam, że wylądowaliśmy. Dotarliśmy na miejsce. Nareszcie.
- Ej, dotarliśmy na miejsce, wstawać ! - krzyknęłam na cały samolot, by wszystkich obudzić. Nie zadziałało, więc zaczęłam piszczeć. Momentalnie wszyscy się obudzili i popatrzyli na mnie.
- No, chłopcy jesteśmy na miejscu. Miło, że się obudziliście. - zaśmiałam się. Oni wszyscy tacy zamuleni, nie wiedzą co się dzieje. Tak na nich popatrzyłam i dostałam napadu śmiechu, to tak komicznie wyglądało. Oni oczywiście popatrzyli na mnie jak na głupka, a ja dalej się śmiałam.
- Chłopcy wstajemy. Trzeba wychodzić ! - powiedział Łukasz. Wszyscy szybko się pozbierali i wyszli z samolotu. Co mnie zdziwiło myślałam, że będą się rozciągać i ruszać ja ślimaki, ale najwyraźniej chcieli ja najszybciej znaleźć się w hotelu i dalej spać.
Wzięliśmy nasze walizki i weszliśmy do busa, którym pojechaliśmy do naszego hotelu.
*w hotelu*
Mieliśmy taki interesujący hotel. Zastanawiałam się z kim możemy mieszkać. Widziałam, ze ktoś się już wprowadził. Pokoje mieliśmy na drugim piętrze. Ja musiałam mieszkać sama, takie życie dziewczyny wśród facetów. Jak to ja taka ciekawska, musiałam sprawdzić z kim mieszkamy, więc zeszłam na dół. Chodziłam koło pokoi i próbowałam coś usłyszeć, ale za cicho rozmawiali. Nagle jedne drzwi się otworzyły i wyszła jakaś blondynka.
- Caroline ! - krzyknęłam i ją przytuliłam. Tak okazało się, że mieszkamy z Austriakami.
- Ohh jak tyś urosła ! - zaśmiała się.
- Co tam u ciebie ? Jak ja się za tobą z tęskniłam.
- A dobrze, dobrze. A jak tam z Krzyśkiem jesteście razem ?
- Kurde, ile mam Ci mówić, że my jesteśmy tylko przyjaciółmi !
- No, ale wy razem tak słodko wyglądacie.
- To może poznam twoich kolegów ?!
- Przecież ich znasz ! Chciałaś zmienić temat, ale Ci nie wyszło. - zaczęła się śmiać, a ja jej pokazałam język.
- Dobra będziemy tak gadać na korytarzu czy pójdziemy do mnie lub do ciebie ?!
- To może do ciebie !
- Okey, to chodź !
- Czekaj tylko powiem chłopakom, żeby mnie nie szukali.
Poszłyśmy do mnie i przegadałyśmy prawie całą noc.
*następnego dnia*
Obudziłam się w całkiem dobrym humorze. Strasznie mi się nie chciało wstawać. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy, ale po chwili znowu na nie opadłam. Patrzyłam w sufit i nagle usłyszałam jak ktoś próbuje wejść do pokoju. Nie udało mu się otworzyć drzwi, więc zaczął pukać jak szalony. Wstałam i poszłam otworzyć drzwi. To był Kamil.
- O Śpiąca Królewna jeszcze w piżamie.- powiedział z uśmiechem. - A teraz szybko ubieraj się zaraz śniadanie.
- Okey zaraz będę gotowa. Poczekacie na mnie ? - kiwnął głową na tak. Poszłam szybko się umyć i ubrać. Po chwili już byłam gotowa i wyszłam z pokoju.
- Hej ! - powiedziałam do reszty naszej kadry, która czekała na mnie na korytarzu po czym poszliśmy na śniadanie. Jakikolwiek posiłek polskich i austriackich skoczków razem równa się o wiele za dużo śmiechu.
Po śniadaniu mieliśmy trochę wolnego czasu, więc postanowiłam pójść do Caroline, ale niestety nie było jej w pokoju. Zaraz mieliśmy mieć spotkanie z trenerem, więc nawet nie wracałam do pokoju.
Łukasz coś tam tłumaczył, że początek sezonu i tak dalej. Niby go słuchałam, ale jak to ja zawsze rozmarzona i nie potrafiąca się skupić. Na koniec powiedział, że mamy się przygotować, bo zaraz trening.
Pakowałam się na trening, gdy do pokoju wparował Krzysiek.
- Gotowa ? - zapytał. - Szybko, szybko zaraz jedziemy !
-Myślałam, że jedziemy za 30 minut. - powiedziałam zdziwiona.
- No tak, ale muszę Cię śniegiem natrzeć.
- A no wiesz, bo ja jeszcze muszę zrobić kilka rzeczy i to mi zajmie z półgodziny. - powiedziałam, a on zaczął się śmiać.
- Dobra ja widzę, że jesteś spakowana idziemy na "wojnę" - zrobił ruch palcami by pokazać, że wojna ma być w cudzysłowie.
- Wyglądasz na takiego małego, chudego i niewinnego słodziaka, a ty jesteś niebezpieczny ! - powiedziałam z przerażoną miną. - Ale wiedz, że ze mną na śnieżki nie wygrasz ! - zaśmiałam się złowieszczo.
- Dobra, dobra nie bądź taka pewna siebie ! Ubieraj kurtkę, buty i idziemy sprawdzić kto jest lepszy.
Po chwili już byliśmy na dworze i 'bawiliśmy się' jak dzieci, które pierwszy raz widzą śnieg. Śnieżki latały z jednej na drugą stronę, a my się ciągle śmialiśmy. Nagle z hotelu wyszedł Łukasz i na mój pech śnieżka, którą rzuciła trafiła mu w twarz. Myślałam, że będę miała taki opieprz, a on się uśmiechnął, zrobił śnieżkę i rzucił nią prosto we mnie. Jak zobaczył, że idzie reszta chłopaków kazał nam przestać. Wsiedliśmy 'grzecznie' do busa i pojechaliśmy na trening.
____________________________
Dobra jest rozdział number two. Tak dziwnie mi się go pisało, a jeszcze dziwniej czytało. Takie tam moje wypociny. Czytałam go kilka razy i miałam wątpliwości czy go dodać czy nie, bo mi się nie podoba. Niech będzie xd
Dzięki za komentarz/e, miło się robi jak ktoś Ci coś napisze. ;) Dziękuje i do następnego xd
Życzę wszystkim Wesołych Świąt ! ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz