niedziela, 31 marca 2013

ROZDZIAŁ 3

*trening*

Dzisiaj oddam swoje pierwsze skoki na zagranicznej skoczni. Mój pierwszy trening w Pucharze Świata. Wreszcie będę mogła zmierzyć się z profesjonalnymi skoczkiniami.
  Siedziałam taka zmyślona z chłopakami i czułam jak jeden z nich się na mnie patrzy.
- Coś ty taka zamyślona ? Zakochana co ? - zapytał Kamil.
- Tak w tobie bracie.
- Kazirodztwo ? Oh jaki zaszczyt ! Teraz wypadałoby zaprosić Cię na randkę, nie  ? - zaśmiał się Kamil.
- Jak miło. Zrobimy piknik pod skocznią. Tylko, żeby Ewa się nie dowiedziała.
- Chłopcy nie powiecie jej nic ? - zapytał po czym wszyscy wybuchli śmiechem.
- Dobra idę na rozgrzewkę, a potem zobaczycie jaki ze ekspert od skakania ! - powiedziałam dumna i wyszłam z domku.
Po długiej rozgrzewce przyszedł czas na ubranie kombinezonu, kasku, butów, zabranie nart i udanie się na górę, żeby oddać swój pierwszy skok. Byłam jedną z pierwszych skaczących. Jeszcze przed pójściem na górę, spotkałam chłopaków, którzy życzyli mi powodzenia. Z Caro też chwilę pogadałam, a później udałam się na górną część skoczni.



Usiadłam na belkę,  popatrzyłam przed siebie w mojej głowie znalazło się nagle pełno dziwnych myśli. Popatrzyłam na trenera i czekałam, aż machnie naszą flagą. Machnął. Odbiłam się od belki. Jechałam z wielką prędkością,  ale po chwili znowu się 'odbiłam', ale tym razem z progu. Nastała pustka w głowie. Czułam tylko lekki wiaterek. Pozwoliłam, żeby wiatr mnie poniósł. Wylądowałam. Od razu wszystkie moje myśli wróciły. Nie wiedziałam czy to był dobry skok czy nie. Z tego całego stresu się pogubiłam. Zjechałam po zeskoku. Odpięłam narty i popatrzyłam na tablice. 100m, rozmiar skoczni. Nie spodziewałam się,  że mój pierwszy skok tu może być taki dobry.

Weszłam do naszego polskiego domku i od razu sześć uśmiechniętych twarzyczek popatrzyło się na mnie.
- Szacun, ekspercie od skakania. - powiedział Piotrek i ukłonił się przede mną po czym wszyscy usłyszeli słynne 'hehe'  i także zaczęli się śmiać.  Potem usłyszałam kilka razy 'gratulację' i chłopcy poszli na rozgrzewkę, bo za jakiś czas miał się zacząć ich trening. Ja spokojnie się przebrałam i postanowiłam, że pójdę do Caroline, żeby razem z nią pooglądać serię próbną.
Stanęłam pod domkiem austiackich skoczków i już chciałam pukać.
- Ale im pokazałaś mała. - powiedziała Caroline niskim głosem. - Ale na serio fajnie skoczyłaś.
- Dzięki. Już to kilka razy dzisiaj słyszałam. - zaśmiałam się.  - Oglądamy trening razem mam nadzieję.
- No jasne ! Nie ma innej opcji. - krzyknęła, po czym poszłyśmy zająć sobie jakieś fajne miejsce.


________________
I jest następny. Rozdział z serii 'nie podoba mi się jak każdy'. Przy każdym rozdziale będę pisać,  że mi się nie podoba, bo ja nie umiem pisać.  Ale trzeba znaleźć zajęcie na nude xd Wesołych Świąt dla was. I wszystkiego najlepszego dla mnie. (lubię sobie składać życzenia xd) Dziękuję :)

sobota, 30 marca 2013

ROZDZIAŁ 2

*w samolocie*
Wszyscy spali, tylko nie ja, jak zawsze wszędzie zasypiałam to teraz nie mogłam, nie wiem czemu, więc strasznie się nudziłam. Nagle poczułam, że wylądowaliśmy. Dotarliśmy na miejsce. Nareszcie.
- Ej, dotarliśmy na miejsce, wstawać ! - krzyknęłam na cały samolot, by wszystkich obudzić. Nie zadziałało, więc zaczęłam piszczeć. Momentalnie wszyscy się obudzili i popatrzyli na mnie.
- No, chłopcy jesteśmy na miejscu. Miło, że się obudziliście. - zaśmiałam się. Oni wszyscy tacy zamuleni, nie wiedzą co się dzieje. Tak na nich popatrzyłam i dostałam napadu śmiechu, to tak komicznie wyglądało. Oni oczywiście popatrzyli na mnie jak na głupka, a ja dalej się śmiałam.
- Chłopcy wstajemy. Trzeba wychodzić ! - powiedział Łukasz. Wszyscy szybko się pozbierali i wyszli z samolotu. Co mnie zdziwiło myślałam, że będą się rozciągać i ruszać ja ślimaki, ale najwyraźniej chcieli ja najszybciej znaleźć się w hotelu i dalej spać.
Wzięliśmy nasze walizki i weszliśmy do busa, którym pojechaliśmy do naszego hotelu.

*w hotelu* 

Mieliśmy taki interesujący hotel. Zastanawiałam się z kim możemy mieszkać. Widziałam, ze ktoś się już wprowadził. Pokoje mieliśmy na drugim piętrze. Ja musiałam mieszkać sama, takie życie dziewczyny wśród facetów. Jak to ja taka ciekawska, musiałam sprawdzić z kim mieszkamy, więc zeszłam na dół. Chodziłam koło pokoi i próbowałam coś usłyszeć, ale za cicho rozmawiali. Nagle jedne drzwi się otworzyły i wyszła jakaś blondynka.
- Caroline ! - krzyknęłam i ją przytuliłam. Tak okazało się, że mieszkamy z Austriakami.
- Ohh jak tyś urosła ! - zaśmiała się.
- Co tam u ciebie ? Jak ja się za tobą z tęskniłam.
- A dobrze, dobrze. A jak tam z Krzyśkiem jesteście razem ?
- Kurde, ile mam Ci mówić, że my jesteśmy tylko przyjaciółmi !
- No, ale wy razem tak słodko wyglądacie.
- To może poznam twoich kolegów ?!
- Przecież ich znasz ! Chciałaś zmienić temat, ale Ci nie wyszło. - zaczęła się śmiać, a ja jej pokazałam język.
- Dobra będziemy tak gadać na korytarzu czy pójdziemy do mnie lub do ciebie ?!
- To może do ciebie !
- Okey, to chodź !
- Czekaj tylko powiem chłopakom, żeby mnie nie szukali.
Poszłyśmy do mnie i przegadałyśmy prawie całą noc.

*następnego dnia*

Obudziłam się w całkiem dobrym humorze. Strasznie mi się nie chciało wstawać. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy, ale po chwili znowu na nie opadłam. Patrzyłam w sufit i nagle usłyszałam jak ktoś próbuje wejść do pokoju. Nie udało mu się otworzyć drzwi, więc zaczął pukać jak szalony. Wstałam i poszłam otworzyć drzwi. To był Kamil.
- O Śpiąca Królewna jeszcze w piżamie.- powiedział z uśmiechem. - A teraz szybko ubieraj się zaraz śniadanie.
- Okey zaraz będę gotowa. Poczekacie na mnie ? - kiwnął głową na tak. Poszłam szybko się umyć i ubrać. Po chwili już byłam gotowa i wyszłam z pokoju.
- Hej ! - powiedziałam do reszty naszej kadry, która czekała na mnie na korytarzu po czym poszliśmy na śniadanie. Jakikolwiek posiłek polskich i austriackich skoczków razem równa się o wiele za dużo śmiechu.
Po śniadaniu mieliśmy trochę wolnego czasu, więc postanowiłam pójść do Caroline, ale niestety nie było jej w pokoju. Zaraz mieliśmy mieć spotkanie z trenerem, więc nawet nie wracałam do pokoju.
Łukasz coś tam tłumaczył, że początek sezonu i tak dalej. Niby go słuchałam, ale jak to ja zawsze rozmarzona i nie potrafiąca się skupić. Na koniec powiedział, że mamy się przygotować, bo zaraz trening.

Pakowałam się na trening, gdy do pokoju wparował Krzysiek.
- Gotowa ? - zapytał. - Szybko, szybko zaraz jedziemy !
-Myślałam, że jedziemy za 30 minut. - powiedziałam zdziwiona.
- No tak, ale muszę Cię śniegiem natrzeć.
- A no wiesz, bo ja jeszcze muszę zrobić kilka rzeczy i to mi zajmie z półgodziny. - powiedziałam, a on zaczął się śmiać.
- Dobra ja widzę, że jesteś spakowana idziemy na "wojnę" - zrobił ruch palcami by pokazać, że wojna ma być w cudzysłowie.
- Wyglądasz na takiego małego, chudego i niewinnego słodziaka, a ty jesteś niebezpieczny ! - powiedziałam z przerażoną miną. - Ale wiedz, że ze mną na śnieżki nie wygrasz ! - zaśmiałam się złowieszczo.
- Dobra, dobra nie bądź taka pewna siebie ! Ubieraj kurtkę, buty i idziemy sprawdzić kto jest lepszy.

Po chwili już byliśmy na dworze i 'bawiliśmy się' jak dzieci, które pierwszy raz widzą śnieg. Śnieżki latały z jednej na drugą stronę, a my się ciągle śmialiśmy. Nagle z hotelu wyszedł Łukasz i na mój pech śnieżka, którą rzuciła trafiła mu w twarz. Myślałam, że będę miała taki opieprz, a on się uśmiechnął, zrobił śnieżkę i rzucił nią prosto we mnie. Jak zobaczył, że idzie reszta chłopaków kazał nam przestać. Wsiedliśmy 'grzecznie' do busa i pojechaliśmy na trening.

____________________________
Dobra jest  rozdział number two. Tak dziwnie mi się go pisało, a jeszcze dziwniej czytało. Takie tam moje wypociny. Czytałam go kilka razy i miałam wątpliwości czy go dodać czy nie, bo mi się nie podoba. Niech będzie xd
 Dzięki za komentarz/e, miło się robi jak ktoś Ci coś napisze. ;) Dziękuje i do następnego xd
Życzę wszystkim Wesołych Świąt ! ;*

piątek, 29 marca 2013

ROZDZIAŁ 1




Od trzech miesięcy mieszkałam z Kamilem i Ewką, bo tak jakoś wyszło. Dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że mogę jechać na PŚ, a już jutro wyjazd. Jak ten czas szybko mija. Trzeba się spakować.

*dzień wyjazdu*

Wstałam dzisiaj w bardzo dobrym humorze. Szybko się umyłam i ubrałam. Zeszłam do kuchni, ale nikogo nie zastałam, więc pomyślałam,  że zrobię wszystkim śniadanie. Nakryłam do stołu, zrobiłam herbatę i postawiłam  coś do jedzenia na stole.
Jak wszystko było gotowe, zeszli Kamil i Ewa.
- Cześć Aga ! O zrobiłaś nam śniadanie. - powiedział Kamil i oby dwoje się  uśmiechneli.
- No widzicie jaka jestem fajna. - stwierdziłam i się  zaśmiałam. - Serdecznie zapraszam do stołu.
- Ale ty na pewno nie chcesz  nas otruć ? - zaśmiał się Kamil.
- Kurde wykryłeś mój podstęp. - powiedziałam udając, że jestem zła.
Zjedliśmy śniadanie, i trzeba było już wychodzić, więc pożegnaliśmy się z Ewką.

*na lotnisku*

Wszyscy mieliśmy się spotkać na lotnisku, oczywiście ja z Kamilem przyjechaliśmy ostatni. Przywitałam się z wszystkimi.
- Ej, Kamil nie obrazisz się jak usiądę z Krzyśkiem ? - zapytałam się i z wielkim uśmiechem na twarzy podeszłam do Titusa, a Kamil się tylko uśmiechnął.
- Nie wiem czy pozwolę wam usiąść razem. - powiedział Kruczek, a ja na niego popatrzyłam ze smutkiem. - No, bo ja się boję, że wy rozniesiecie ten samolot. Ostatnio jak z nami jechałaś na skoki kibicować, to pokazaliście na co was stać ! 
- No, no ale.... noooo. No ten my już nie będziemy. Obiecuję. - popatrzyłam na niego jak kotek ze shreka, a trener chwilę się zastanowił, a potem kiwnął ręka w stylu 'niech się dzieje co chce'. - No Krzysiek rozniesiemy ten samolot ! No znaczy naszym chrapaniem, bo będziemy grzecznie spać. - I pokazałam wszystkie moje ząbki chłopakom, a oni zaczęli się ze mnie śmiać.
Nadszedł czas wsiadania do samolotu, więc wszyscy wzięli walizki i ruszyli w stronę wielkiej maszyny.
Tak jak zaplanowałam usiadłam z Krzyśkiem, obok siedział Kamil ze Stefanem, a przed Maciek z Piotrkiem. Taka tam nasza banda.
Jak samolot wystartował wyciągnęłam telefon i chciałam się podzielić z innymi ludźmi jakie ja to teraz ciekawe, rzeczy robię. Zaczęłam coś pisać, ale nagle telefon zniknął z mojej ręki. Zmierzyłam wzrokiem mojego sąsiada, on wiedział, że właśnie rozpętał wojnę, bo mi się telefonu nie zabiera, ja i mój telefon to para idealna. Na razie próbowałam zachować spokój i wyciągnęłam rękę po telefon, ale to nic nie dało.
- Krzysztofie posłuchaj ja naprawdę nie chcę roznieść tego samolotu, ale ty mnie do tego zmuszasz. Oddasz mi ten telefon, czy rozpoczynamy wojnę ?
- Kochana Agnieszko, wiesz ja Cię muszę kontrolować, bo ty masz czasami głupsze pomysły ode mnie i wiesz muszę sprawdzić czy nie zdradzasz swojego najlepszego przyjaciela czyli mnie.
 - Krzysztofie, zapamiętaj sobie, ja jestem bardzo grzeczną dziewczynką, a teraz oddaj ten telefon, bo może się zrobić trochę nie miło ! -czułam ja wszyscy nas obserwują i słuchają, bo słychać tylko nas było.
- Ahh Agnieszko wiesz przecież, że nie mogę i go dać. Przecież ja muszę o ciebie dbać. - popatrzył na mnie i widział, że robię się coraz bardziej zła. - Tak czasami się ciebie boję, ale tym razem będę silny ! Nie poddam się uczyli mnie, żebym się nie poddawał, więc się nie poddam !
- Chcesz wojny to ją będziesz miał ! - I 'rzuciłam' się na niego, by odzyskać telefon. Słyszałam tylko jak chłopcy się z nas śmieją. Szczerze to częściej się kłóciłam z Krzyśkiem niż Kamilem, może dlatego, że Kamil był bardziej dojrzały xd. Tak Kruczek miał rację, ja z Krzyśkiem jesteśmy niebezpieczni.
-Hahahaha ! Jestem mistrzem zdobyłam telefon ! - krzyknęłam nagle i pokazałam Krzyśkowi elkę - Looser ! - on oczywiście udawał obrażonego, a ja się nim nie przejmowałam tylko zrobiłam to co miałam zrobić wcześniej.

______________________________
Huehuehue. Dziwne. Pisałam ten rozdział oglądając bajki z siostrą, więc nooo xd. Dopisałam także trochę do prologu, bo wcześniej był za krótki. Tak wiem, że nie umiem pisać, ale mi się nudzi, więc to robię.
Jeśli przeczytałeś zostaw komentarz, może być nawet tylko :), ale żeby coś było. Dziękuje ! Do widzenia. ;D


czwartek, 28 marca 2013

PROLOG



Siedziałam na kanapie, trzymając w rękach telefon. Czekałam na smsa od brata, miał pogadać z Łukaszem o tym czy będę mogła brać udział i jeździć z nimi na PŚ. Nie mogłam się doczekać bardzo mi na tym zależało. Usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa, patrze na telefon, to był sms od Kamila. Strasznie się zestresowałam, bałam się go otworzyć. Dobra raz kozia śmierć, i kliknęłam na ikonkę wiadomości. Łukasz mnie dobrze znał, stwierdziłam, że na 75 procent się zgodzi, bo często powtarzał mi, że mam wielki talent. Czytając smsa od Kamil na mojej twarzy pojawiał się coraz większy uśmiech, gdy zobaczyłam kropkę na końcu zdania, zaczęłam piszczeć z radości. Udało się ! Ewa, która usłyszała mój pisk szybo przybiegła, by zobaczyć co się stało.
- Udało się ! Mogę jechać ! - krzyknęłam jak ją zobaczyłam.
- To teraz zostanę sama. Jedziecie sobie ode mnie z Kamilem. - zrobiła smutną minę, ale po chwili zaczęła cieszyć się razem ze mną !
- Muszę zadzwonić do Caroline, żeby jej powiedzieć ! - wzięłam telefon i wybrałam jej numer. Z Caro rozmawiałam po angielsku, czasem próbowałam po niemiecku, ale raczej mi to nie wychodziło. Ja próbowałam ją uczyć po polsku i miałam z niej niezły ubaw jak "łamała" sobie język.
*-Cześć ! -Hej ! -Udało się mogę, jechać. Teraz ty musisz namówić Thomasa ! - Sądzę, że nie będzie to trudne ! Mam nadzieję ! - To super. Już nie mogę się doczekać, tak dawno się nie widziałyśmy ! - No ja też się nie mogę doczekać ! Dobra lecę pogadać z Tomem ! Do zobaczenia ! - Do zobaczenia !*
Cały dzień chodziłam uśmiechnięta od uch do ucha. Z tego szczęścia nie wiedziałam co ze sobą zrobić i chodziłam po całym domu. Za dwa tygodnie wyjazd.

__________________________
 Taki krótki prolog. Na początku przepraszam za wszystkie błędy. Mam nadzieję, że mój pomysł na bloga wypali i będę miała wenę. Nie wiem czy rozwinę jakiś wątek miłosny. Tak sobie wymyśliłam, że kobiece skoki będą wtedy i w tym samym miejscu co męskie, żeby główna bohaterka mogła cały czas przebywać z naszą kadrą :) Mam nadzieję, że moje pomysły przypadnom wam do gustu. :) To prawie od prologu dłuższe xd Buahahaha dziwne to.
Dobra dopisałam trochę, bo tamto było za krótkie. ;) I tak dalej jest krótkie, ale trudno. Mam nadzieję, że rozdziały będę pisała dłuższe. xd

BOHATEROWIE !

HEJ :)



AGNIESZKA STOCH

18 lat.
Siostra Kamila Stocha, tak jak on uprawia skoki narciarskie, 
podobno ma wielki talent do skakania. 
Na razie nie skakała w żadnym ważniejszym konkursie, ale niedługo to się może zmienić.
Jest miła, szalona, szybko się denerwuje, zabawna potrafi rozbawić każdego, szybo nawiązuje nowe znajomości. Lubi denerwować ludzi. Z Polską kadrą skoczków zna się dobrze.




KAMIL STOCH

25 lat.
Polski skoczek narciarski, na swoim koncie ma wiele sukcesów.
Kochany brat Agnieszki, ma z nią bardzo dobry kontakt.




KRZYSIU MIĘTUS

22 lata.
Polski skoczek narciarski, jeszcze nie odniósł wielu sukcesów.
Najlepszy przyjaciel Agnieszki, lubią się razem wygłupiać i rozśmieszać ludzi.
Razem tworzą idealny kabaret.



CAROLINE MORGENSTERN

18 lat.

Kuzynka Thomasa. Poznała Agnieszkę na skokach, 
są najlepszymi przyjaciółkami.
Na razie mają kontakt przez internet.
Jest miła, zabawna, szybko nawiązuje nowe znajomości, 
czasami zachowuje się jak typowa blondynka.


INNI BOHATEROWIE:
Maciek Kot, Piotrek Żyła, Thomas Morgenstern i mogą się pojawić inni skoczkowie. :)



MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ SPODOBA ! :D