Patrzyłam w sufit, zadając sobie pełno pytań. Już prawie zasypiałam, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam i je otworzyłam.
- Cześć ! - machnął ręką. - Chciałem Cię przeprosić, nie wiem co mnie wtedy poniosło. - patrzyłam na niego w ciszy. - Wybaczysz mi ? Nie chciałbym zepsuć naszej przyjaźni. Boję się, że to się stało. Naprawdę przepraszam. - dalej nic nie mówiłam. - Bardzo, bardzo zależy mi na naszej przyjaźni. Jeszcze raz przepraszam. - powiedział, po czym odwrócił się i poszedł w stronę swojego pokoju. Mi też zależało na naszej przyjaźni, a może naprawdę czułam coś więcej ? Nie wiem pogubiłam się w tym wszystkim, a nawet jeśli to obiecałam sobie, że na razie skupię się na skokach. Muszę mu wybaczyć, najlepszym przyjaciołom się wybacza, a szczerze mówiąc minęło kilka godzin, a mi już go brakowało.
- Poczekaj ! - krzyknęłam. - Wybaczam Ci ! Przyjaciołom wybacza się wszystko ! - uśmiechnęłam się i rozłożyłam ręce, żeby mnie przytulił. Podszedł i mnie przytulił.- To jeszcze nie czas na coś więcej niż przyjaźń. Wiesz dopiero początek sezonu, trzeba się na skokach skupić.
- Tak rozumiem. Czyli jest tak jak dawniej ? - zapytał.
- Tak. - odpowiedziałam z uśmiechem. Choć nie do końca byłam pewna czy nic się nie stało. - To co ? Idziemy do chłopaków ?
- Właśnie mieli jakiś film puszczać. - powiedział po czym razem poszliśmy do pokoju, gdzie siedzieli chłopcy.
*dzień konkursu*
Byliśmy już około 3 godziny na skoczni w tym czasie odbyły się wszystkie serie próbne. 'Mój' konkurs miał się odbyć, za 30 minut, więc byłam już po rozgrzewce i przygotowywałam się do wjazdu na górną część skoczni. Wzięłam wszystko co potrzebne i udałam się w stronę wyciągu.
- Eee, siostra kopniaka na szczęście Ci nie dałem ! - krzyknął w moją stronę Kamil. - No powodzenia, a teraz się odwróć. - grzecznie się odwróciłam, a on mnie kopnął.
- Jeszcze chce przytulasa i mogę jechać ! - powiedziałam po czym go przytuliłam.
Wsunęłam się na belkę, poprawiłam kask, gogle, sprawdziłam czy narty są dobrze zapięte i popatrzyłam przed siebie. Trener machnął, pomyślałam 'Czas ruszać' i odbiłam się.
Wylądowałam. Na tablicy pojawiła się jedynka. Nie wiem co ja zrobiłam, ale wyrównałam rekord małej skoczni. Dostałam dobre noty i mało odjętych punktów za wiatr. Możliwe, że po I serii będę zajmować dobrą pozycję. Bardzo się cieszyłam.
Zbliżała się pierwsza dziesiątka, a ja dalej stałam na pozycji lidera. Bardzo mnie to zdziwiło. Naprawdę, aż taki dobry i ładny był mój skok ?
Cała pierwsza dziesiątka skoczyła, a ja dalej stałam w jednym miejscu. Tak, wygrałam I serię.
Szłam w stronę polskiego domku z uśmiechem na twarzy.
Widziałam jak chłopcy grają w siatkówkę. Podeszłam do nich, a oni wszyscy naraz
mnie przytulili i zaczęli gratulować.
- Dobra spokojnie. Dopiero pierwsza seria. Nie można zapeszyć. - jakoś wydostałam się z ich objęcia.
- Mój kopniak na szczęście przyniósł Ci szczęście. - zaśmiał się Kamil.
- No w ogóle świetnie wyszłaś z progu. Musimy się od ciebie uczyć ! - powiedział Maciek.
- Garbik, fajeczka i lecisz ! - wtrącił Piotrek.
- Tak metody Piotrka zawsze działają ! - powiedziałam i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Było 20 minut do rozpoczęcia II serii. Więc szybko poszłam na rozgrzewkę, że byłam pierwsza po I serii miałam więcej czasu.
- Dobra spokojnie. Dopiero pierwsza seria. Nie można zapeszyć. - jakoś wydostałam się z ich objęcia.
- Mój kopniak na szczęście przyniósł Ci szczęście. - zaśmiał się Kamil.
- No w ogóle świetnie wyszłaś z progu. Musimy się od ciebie uczyć ! - powiedział Maciek.
- Garbik, fajeczka i lecisz ! - wtrącił Piotrek.
- Tak metody Piotrka zawsze działają ! - powiedziałam i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Było 20 minut do rozpoczęcia II serii. Więc szybko poszłam na rozgrzewkę, że byłam pierwsza po I serii miałam więcej czasu.
Strasznie szybko leciał mi czas, a z każdą skoczkinią coraz bardziej zaczynałam się bać. Zaraz pierwsza dziesiątka. Coraz bliżej byłam oddania swojego drugiego skoku. Mój stres był nie do opisania. Miałam wrażenie, że one startują coraz szybciej. Coraz bardziej zbliżałam się belki.
Zawodniczka, która uplasowała się tuż za mną usiadła na belkę i ruszyła. Ja spokojnie położyłam i zapięłam narty. Wzięłam głęboki oddech i weszłam na belkę. Mój stres tak jakby minął. Odbiłam się od belki i jechałam w dół. Bez żadnego stresu, jakby to był zwykły trening. Mocne odbicie z progu i narty ułożone w strzałkę. Teraz utrzymać pozycję i czekać gdzie Cię wiatr poniesie. Czułam, że to może być tak dobry skok jak poprzedni. Złożyłam się do lądowania. Miękko położyłam narty na śniegu. Niestety długo na nich nie postałam, bo jedna narta mi 'uciekła' i zjechałam na plecach. Na moje szczęście obie narty się odpięły. Byłam strasznie zła, że nie wyszło mi lądowanie. Szybko się podniosłam i pokazałam kciuk na znak, że nic mi nie jest. O własnych siłach zeszłam ze skoczni. Kibice bili brawa, ale ja nie zwracałam uwagi tylko zastanawiałam się co źle zrobiłam.
- Mój głupi błąd ! - krzyknęłam. - Tak się na siebie wkurzyłam, że nawet nie wiem jaką odległość osiągnęłam. - powiedziałam ze złością i przytuliłam Kamila.
- Było dobrze ! Pokazałaś im, że muszą na ciebie uważać. Jeszcze im pokażesz na co stać Agnieszkę Stoch ! - powiedział po czym zaczęłam się śmiać. - A teraz idź się przebrać i musisz nam kibicować ! - uśmiechnął się, a ja poszłam do naszego domku.
Nadszedł czas konkursu chłopców, każdemu po kolei dałam kopniaka na szczęście. Razem z Caroline usiadłyśmy na trybunach i kibicowałyśmy naszym skoczkom. No raczej rozmawiałyśmy i tylko jak słyszałyśmy nazwiska austriackich lub polskich skoczków uważnie patrzyłyśmy na skocznię.
Chłopcy tak jak ja nie zaliczyli tego konkursu do najlepszych, ale to dopiero pierwszy w Pucharze Świata. Można powiedzieć, że my się dopiero rozkręcamy. Jutro jeszcze chłopców czeka konkurs indywidualny, a w poniedziałek do domu.
____________________________________
Jeeest udało mi się napisać ten rozdział. Strasznie się z nim męczyłam. ;/
Jak to tak przeczytałam to nawet mógłby być mój ostatni rozdział, ale chyba będę pisać dalej. :)
Tak Agnieszka mogła wygrać pierwszy konkurs, ale ja musiałam zepsuć jej plany. xdd
BARDZO, ALE TO BARDZO DZIĘKUJĘ ZA MIŁE KOMENTARZE. <3
Lubię Agnieszkę ^^
OdpowiedzUsuńTaka z niej pozytywna istota pomijając, że jest siostrą Stocha :)
W dodatku skacze!
Coraz więcej opowiadań jest, kiedy to bohaterki chcą skakać xD
Dobrze, że moja zapiera się rękami i nogami!
Widać, że się męczyłaś z pisaniem, ale wiesz co ci powiem? Wyszło Ci to na dobre!
Pozdrawiam i życzę weny!
U mnie 13 rozdział wrzucę wieczorem, na którego serdecznie zapraszam, jeśli jesteś zainteresowana! :)